Zaznacz stronę

Święta, święta i po świętach… A jednym z często spotykanych poświątecznych problemów w polskich domach są resztki jedzenia w lodówce i…

Święta, święta i po świętach… A jednym z często spotykanych poświątecznych problemów w polskich domach są resztki jedzenia w lodówce i… góra śmieci. Taki widok w jednym ze znajomych domów, który wczoraj odwiedziłam, natchnął mnie do poruszenia tematu odpadów w mieszkaniu oraz ogólnie filozofii zero waste, o której w ostatnich latach robi się całkiem głośno.

Planuj – nie marnuj!

Zero waste to podejście do życia, zgodnie z którym należy podejmować takie działania, aby produkować możliwie jak najmniej odpadów. Jej wyznawcy stosują się do zasady 5R: Refuse (odmawiaj), Reduce (ograniczaj), Reuse (używaj ponownie), Recycle (segreguj i przetwarzaj), Rot (kompostuj). Mnie także ta zasada przyświeca w codziennym życiu, choć do niedawna jeszcze o tym nie wiedziałam. Realizuję ją pod postacią kilku nawyków, które towarzyszą mi już od lat, mimo że z samym pojęciem zero waste spotkałam się dopiero niedawno. W pierwszej kolejności skupiłam się na tym, aby nie marnować jedzenia. Następnie rozszerzyłam to ogólnie na przedmioty codziennego użytku. Zaczęłam też szukać inspiracji w internecie, np. na blogach o ekologicznym stylu życia. Obecnie do sprawy podchodzę już całkiem poważnie 🙂

Co robię, aby w mojej lodówce, w mojej kuchni i w całym moim mieszkaniu powstawało jak najmniej śmieci?

  1. Planowanie posiłków. Staram się zawsze zaplanować posiłki na kilka kolejnych dni (zwłaszcza obiady). Dzięki temu tworzę listę zakupów i kupuję tylko to, co naprawdę będzie mi potrzebne, a nie to, co będzie przez dwa tygodnie leżało w lodówce, aż w końcu zepsuje się i będę musiała to wyrzucić.
  2. Częste, ale niewielkie zakupy. Chodzenie do sklepu nie jest moim ulubionym zajęciem i wolałabym robić to jak najrzadziej. Zauważyłam jednak, że chcąc kupić więcej za jednym razem, zwykle kupuję za dużo. Takie rzeczy jak pieczywo, mleko, mięso, owoce czy warzywa przechowywać można niestety zbyt krótko, aby dało się je wpisać na tygodniową listę zakupów. Dlatego postanowiłam robić zakupy mniejsze, ale częstsze. Zamiast kupować pół kilo wędliny „żeby starczyło na dłużej”, a potem połowę z tego wyrzucić, bo straciła świeżość, idę co drugi dzień po kilka plasterków do mięsnego. Zajmuje to kilka chwil, a pozwala ograniczyć odpady i… sporo oszczędzić.
  3. Robienie przemyślanych zapasów i odpowiednie przechowywanie żywności. Zasada numer dwa nie oznacza, że wcale nie robię zapasów. Oczywiście, że robię – mam całą szafkę z puszkami, słoikami, makaronami i innymi produktami, które można przechowywać przez długie miesiące. Mam też sporo mrożonek, a co więcej – staram się mrozić to, czego nie uda mi się zjeść przed utratą świeżości, np. przed wszelkimi wyjazdami lub właśnie po świętach. Nie wiecie nawet, ile rzeczy da się bezpiecznie zamrozić! Jednym z moich odkryć w tym aspekcie jest mrożenie pieczywa, które okazuje się idealnie świeże po rozmrożeniu. Często mrożę też gotowe potrawy, jeśli czegoś ugotuję za dużo. Ważne jest także to, aby jak najmądrzej przechowywać to, co zamierza się zjeść w najbliższym czasie – niektóre owoce i warzywa powinny być przechowywane w lodówce, wędliny i sery schowane w szczelnych opakowaniach, aby się nie zsychały… i tak dalej.
  4. Powtórne wykorzystanie opakowań. Woreczki foliowe, plastikowe i tekturowe pudełka i inne opakowania, w których kupuję żywność, staram się wykorzystywać ponownie, kiedy jest to możliwe. Robiąc zakupy zawsze staram się maksymalnie ograniczyć ilość opakowań, ale dla tych, które są konieczne, zawsze znajduję potem drugie i kolejne zastosowania. Nigdy nie zrozumiem osób, które kupując np. kiść bananów w markecie wkładają ją jeszcze do foliowej torebki! Ludzie! Po co?
  5. Segregacja śmieci. W myśl zasady „recycle” staram się jak najrzetelniej segregować odpady w moim domu. Wierzę, że dzięki temu mają szansę na powtórne wykorzystanie i przestaną być śmieciami, a staną się cennym surowcem.

Powyższe zasady staram się stosować także poza sferą związaną z żywnością. Kieruję się nimi kupując ubrania, akcesoria do domu i jakiekolwiek inne przedmioty. Z tym, czego nie będę już używała, także nie rozstaję się bezmyślnie. Co mogę, sprzedaję lub oddaję. Niektóre rzeczy staram się naprawiać i przerabiać, aby dać im drugie życie i zupełnie nową rolę – zamiast sprawić, że staną się po prostu śmieciami.

Choć produkowania odpadów nie udaje mi się uniknąć w stu procentach, to przynajmniej mam czyste sumienie, bo próbuję – i przyznaję, że wychodzi mi to coraz lepiej w miarę jak nabieram doświadczenia. 

A Wy próbujecie? Co sądzicie o takim podejściu do życia? 🙂

O mnie

Mam na imię Justyna i od kilku lat interesuję się aranżacją wnętrz. Miałam do tej pory okazję przygotować kilka projektów aranżacji na potrzeby znajomych, ale moim marzeniem jest zająć się tym profesjonalnie.